Jeśli chcecie obejrzeć coś nieoczywistego i do tego w formie baletu to zapraszam do Teatru Wielkiego w Warszawie, gdzie nasi polscy artyści stworzyli coś zupełnie innego, niż to co można byłoby spodziewać się w tak zacnym przybytku kultury.
Jest to balet pt. ANDROIDY zainspirowany twórczością Philippa K.Dicka i nie tylko. Stworzony przez Roberta Bodnara (libretto oraz choreografia) i Przemysława Zycha. (kompozytor).
W moim odczuciu jest to teatralna odpowiedź na takie filmy jak Łowca Androidów, Matrix, czy Gwiezdne Wojny. I jakie było moje zaskoczenie gdy okazało się, że miałam rację, poniekąd oczywiście. Bo książkę na podstawie której zrobiono Łowcę napisał właśnie Phillip K. DICK.
( Nie czytałam zbyt wiele z gatunku sci-fi, ale filmy bardzo lubię)
Poza tym widać wiele odniesień w tej inscenizacji do wspomnianych filmów. W strojach, scenografii i choreografii. I oczywiście w muzyce.
Właśnie w tej polskiej teatralnej historii mamy i Łowcę, i Bastiena i dowódcę androidów. A do tego też tutaj chodzi o tropienie i eliminowanie Androidów. Jednakże w wyniku pewnych wydarzeń zaczynają coś czuć i buntować się. Ale czy to faktycznie możliwe?
Twórcy baletu zadają tu dodatkowe pytanie o człowieczeństwo tychże istot. A także o to jak zatracamy się w cyfrowym świecie. Bo czy chcemy być jak one, bez uczuć, zatraceni w ekranach, samotni i bez realnych przyjaciół. Co tak naprawdę jest dla nas ważne?
Tu bardzo dużą rolę ma muzyka Przemysława Zycha, która trochę nawiązuje do klimatu filmu z Harrisonem Fordem.
Słuchanie współczesnej muzyki w tak genialnej formie połączonej z niezwykłym głosem śpiewaczki było dla mnie niezwykłym doświadczeniem. I nie był to jeden prosty instrument jakby mogło się wydawać. Tylko pełna orkiestra, która zagrala na wszystkim co ma. I to w jak sugestywny sposób. Taki wręcz przenikający duszę na wskroś. Brawa dla kompozytora oraz pani dyrygent. (Odbiór na żywo tego rodzaju muzyki jest zupełnie inny niż z nagrań.)
A to co najważniejsze w tym przedstawieniu to piękny balet i choreografia, która w połączeniu ze scenografią tworzą niezwykły ascetyczny klimat dla wspomnianej historii. Dochodzą do tego jeszcze nietuzinkowe stroje. Tancerze dali tu z siebie wszystko. Bo u nich ruch to byla jedna wielka emocja.
Generalnie "wszystko tu ze sobą gra", jak to określił wymagający widz jakim jest mój mąż. A ja cały czas widzę i słyszę tu wiele elementów z filmów, na których się wychowałam. I bardzo mi takie nawiązanie pasuje.
Także jak jesteście fanami cyberpunka i tym podobnych produkcji to Androidy Roberta Bodnara powinny Wam się spodobać.
Takie nowoczesne ujęcie inspiracji w formie baletu znacznie bardziej do mnie przemawia niż robienie na siłę dość dziwnych inscenizacji starej dobrej klasyki.
Mam nadzieję, że Teatr Wielki przestanie grać stare dobre przedstawienia we współczesnym wydaniu tylko da szanse młodym twórcom na zupełnie nowe spektakle takie jak np. Androidy. Oby było takich więcej.
Swoją drogą ciekawa jestem o czym mogłaby być współczesna opera…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz