wtorek, 22 września 2026

Zaplątana w Morderstwo czyli kryminalny debiut



Ostatnią wakacyjną lekturą był kolejny debiut, który wyszedł na świat w 2023 roku. Natrafiłam na tą pozycje w wyniku naboru do kolejnej części z serii Zaplątana A.A. Milewskiej. Autorka zwróciła uwagę, że warto czytać od pierwszej części więc tak zrobiłam. 

Zaplątana w morderstwo Agnieszki Milewskiej to głównie kryminał, który  już po kilku zdaniach intryguje czytelnika. Gdyż poznając główną bohaterkę czuje się, że to będzie  niezły galimatias zarówno kryminalny jak i emocjonalny. Gdyż Magda jest dość oryginalną osóbką z temperamentem. 

Dlaczego? Co takiego wydarzy się? Czy to Magda lubi kłopoty, czy raczej one sie jej trzymają? I z jakiego powodu? Co lub kto ma na to wpływ?

Tytułowe morderstwo wydarza się na gminnym festynie, gdzie różni świadkowie łączą je z dawno niewidzianym gangsterem tzw. Wilkiem, który właśnie tam się pojawia.  Czy to jest właściwe podejście? Jednakże podobnie robi policja, ale wiele rzeczy się nie zgadza. Do tego jeszcze dzieje się wiele różnych sytuacji, które mogą być związane z samą Magdą, która bierze sobie za punkt honoru  rozwiązanie zagadki kryminalnej. 

Poza kryminalnym wątkiem pojawia się także historia miłosna. On niebezpieczny a ona uczuciowa.  Najważniejsza dotyczy Magdy a te następne są związane z ważnymi postaciami: policjantem Markiem oraz wierną Dorką i Sysą. I co najważniejsze  to niezwykle przyjemny wątek kobiecej przyjaźni. 

Co z tego wyniknie? Czy Magda wraz z Markiem rozwikła wszystkie sprawy? Czy sprawdzi się tu przysłowie, że przyjaciół poznaje się w biedzie? 

Zaplątana w Morderstwo jest na początku bardzo tajemnicza ale już w pewnym momencie można domyślić się kto wszystkie kłopoty sprowadzał na Magdę. Jednakże bardzo ciekawie jest poprowadzony wątek, jak to policja i Magda dochodzą do podobnych wniosków. Właśnie to wpływa, że w pewnym momencie nie można się oderwać od książki. Jeśli to Was nie przekonuje to przyznam się, że mały włos nie poszłabym na moje ulubione zajęcia. Tak byłam pochłonięta Zaplątaną. 

Zaplątana w morderstwo Agnieszki Milewskiej to lekka pozycja kryminalno-obyczajowa napisana w całkiem dobrym stylu mimo kilku niedopatrzeń korektorskich. Intryguje, bawi i wciąga tak, że można zapomnieć o świecie. Bohaterowie sa bardzo realni, ich kłopoty także. Choć  czasem trudno uwierzyć, że tyle nieprzyjemnych spraw może spaść na jedną osobę. A jednak tak się dzieje.
A końcówka pozostawia czytelnika w zadziwieniu….

Dobrze, że są na szczęście  jeszcze dwie kolejne części, które podobno sporo wyjaśnią…..

Polecam serdecznie 




sobota, 19 września 2026

Teatralne Androidy



Jeśli chcecie obejrzeć coś nieoczywistego i do tego w formie baletu to zapraszam do Teatru Wielkiego w Warszawie,  gdzie nasi polscy artyści stworzyli coś zupełnie innego, niż to co można byłoby spodziewać  się w tak zacnym przybytku kultury. 

Jest to balet pt. ANDROIDY  zainspirowany twórczością Philippa K.Dicka i nie tylko. Stworzony przez Roberta Bodnara (libretto oraz choreografia) i Przemysława Zycha.  (kompozytor).

W moim  odczuciu jest to teatralna odpowiedź na takie filmy jak Łowca Androidów, Matrix, czy Gwiezdne Wojny. I jakie było moje zaskoczenie gdy okazało się, że miałam rację,  poniekąd oczywiście.  Bo książkę na podstawie której zrobiono Łowcę napisał właśnie  Phillip K. DICK. 
( Nie czytałam zbyt wiele z gatunku sci-fi, ale filmy bardzo lubię)

Poza tym widać wiele odniesień w tej inscenizacji  do wspomnianych filmów. W strojach, scenografii i choreografii.  I oczywiście w muzyce.  

Właśnie w tej polskiej teatralnej historii mamy i Łowcę, i Bastiena i dowódcę androidów. A do tego też tutaj chodzi o tropienie i eliminowanie Androidów. Jednakże w wyniku pewnych wydarzeń zaczynają coś czuć i buntować się.  Ale czy to faktycznie możliwe? 

Twórcy baletu zadają tu  dodatkowe pytanie o człowieczeństwo tychże istot. A także o to jak zatracamy się w cyfrowym świecie. Bo czy chcemy być jak one, bez uczuć, zatraceni w ekranach,  samotni  i bez realnych przyjaciół. Co tak naprawdę jest dla nas ważne? 

Tu bardzo dużą rolę ma muzyka Przemysława Zycha, która trochę nawiązuje do klimatu filmu z Harrisonem Fordem.

Słuchanie współczesnej muzyki w tak genialnej formie połączonej z niezwykłym głosem śpiewaczki było dla mnie niezwykłym doświadczeniem.  I nie był to jeden prosty instrument jakby mogło się wydawać. Tylko pełna orkiestra, która zagrala na wszystkim co ma. I to w jak sugestywny sposób.  Taki wręcz przenikający duszę na wskroś.  Brawa dla kompozytora oraz pani dyrygent. (Odbiór na żywo tego rodzaju muzyki jest zupełnie inny niż z nagrań.) 

A to co najważniejsze w tym przedstawieniu to piękny balet i choreografia, która w połączeniu ze scenografią tworzą  niezwykły ascetyczny klimat dla wspomnianej historii. Dochodzą do tego jeszcze nietuzinkowe stroje. Tancerze dali tu z siebie wszystko. Bo u nich ruch to byla jedna wielka emocja. 

Generalnie "wszystko tu ze sobą gra", jak to określił wymagający widz jakim jest mój mąż.  A ja cały czas widzę i słyszę tu wiele elementów z filmów, na których się wychowałam.  I bardzo mi takie nawiązanie pasuje. 
Także jak jesteście fanami cyberpunka i tym podobnych produkcji to Androidy Roberta Bodnara powinny Wam się spodobać. 

Takie nowoczesne ujęcie inspiracji w formie baletu znacznie bardziej do mnie przemawia niż robienie na siłę dość dziwnych inscenizacji starej dobrej klasyki.

Mam nadzieję, że Teatr Wielki przestanie grać stare dobre przedstawienia we współczesnym wydaniu tylko da szanse młodym twórcom na zupełnie nowe spektakle takie jak np. Androidy. Oby było takich więcej.
Swoją drogą ciekawa jestem o czym mogłaby być współczesna opera…







czwartek, 3 września 2026

Anielska cierpliwość w Puknij się w aureolę



Pierwszy tydzień urlopu umilały mi czas dwie książki. Jedną z nich był debiut Moniki Tarwid o jakże wymownym tytule czyli PUKNIJ SIĘ W AUREOLĘ.

Jest to niezwykle anielsko ujęta historia o trojgu ludzi, którzy próbują sobie ułożyć na nowo życie. Ale czy na pewno sami? A co by było gdyby to aniołowie strzegli tego co się dzieje w naszym życiu? Gdyby to właśnie oni byliby władni kierować naszym losem?

Bo tak właśnie dzieje się w tej powieści. Dosłownie. 

Maja, Kostek i Jarek to głównie bohaterowie tego romantycznego galimatiasu. Maja to nauczycielka, która kocha góry i kłopoty.  Jarek to policjant, który w ramach małego pouczenia ma mieć Majkę jako partnerkę na pewnym balu. A Kostek to tajemniczy facet po przejściach. 
 
Który z nich zawładnie sercem dziewczyny? Co się musi stać aby ułożyło się to tak jak pewni aniołowie sobie umyślili? Czy na pewno ich moc zadziała tak jak trzeba? 

Puknij się w Aureolę Moniki Tarwid to bardzo ciepła a zarazem dowcipna powieść o miłości, przyjaźni i rodzinie. A także o drugich szansach. 

Ciekawe ujęcie losów bohaterów daje czytelnikowi wiele do myślenia. Bo czyż czasem nie czujemy się tak jakby ktoś nad nami czuwał. Ale tak realnie, a nie duchowo. A do tego jeszcze lekki styl autorki dodaje książce uroku i charakteru. Dlatego wcale się nie dziwię, że rekomendacje na okładce napisał sam Aleksander Rogoziński.   

Puknij się w Aureolę polecam na chandrę, wakacje i wszelkie smutki. Gdyż ja wiele razy nad nią uśmiałam się do łez. 

Ciekawa jestem czym następnym razem zaskoczy czytelników pisarka.