wtorek, 21 lipca 2026

Ostatni upadek?

 


Są takie książki, które same się czytają.  Do nich zaliczają się między innymi powieści Magdaleny Zimniak. 

Co takiego w nich jest intrygującego? Czym tym razem autorka zaskoczy czytelnika? Kolejnym zawiłym portretem psychologicznym postaci? Bo z tego jest głównie znana pisarka. 

A może zupelnie czymś innym?

Ostatni upadek Magdaleny Zimniak to poniekąd kolejny tom z serii gdzie występują siostry Brzozowskie oraz Krystyna Farkas ze swoją młodą ekipą.  Warto zaznaczyć, że autorka w przedmowie sama o tym przypomina. I daje odbiorcy wybór w jakiej kolejności pozna tę historię.  

Tak jak pisałam w ostatniej powieści Zimniak poznajemy dalsze losy jednej z sióstr Brzozowskich.  Odkrywa ona w sobie to, że nie jest do końca sobą ze względu na problemy zdrowotne. Porzuca dotychczasowe życie znanej pisarki wraca do swojego panieńskiego nazwiska i wyjeżdża z rodzinnego miasta. I ślad wkrótce po niej znika. 

I tu wkracza ze śledztwem Krystyna Farkas, która po kilku dniach dostaje sprawę samobójstwa. Ale czy na pewno to jest takie proste? Zwłaszcza, że rodzina i przyjaciółka twierdzą, że to nie możliwe w przypadku ofiary.  Bo miała dla kogo żyć.  Czyli córeczki, która także zaginęła.  Policja w związku z tym włącza Childalert. Bo możliwe jest porwanie dziecka. 

Co za tym wszystkim się kryje? Komu zależy na dziecku? Jakie tajemnice wyjdą na jaw? Co jeszcze się wydarzy?

Sylwia Zimniak tworzy ciekawe portrety postaci, wyjaśnia powoli możliwe powody działań niektórych z nich i cały czas umiejętnie kluczy między wątkami.  Aż do kolejnego twista, który pozostawia czytelnika w niemym zaskoczeniu.  

Akcja książki jest dość  szybka i płynna a historia wręcz niemożliwa. Ale czy na pewno?  Przedstawiona z kilku perspektyw trochę wyjaśnia a czasem i nie....

 Ileż tu się dzieje zwłaszcza w drugiej połowie powieści Ostatni upadek. Początek wiele wyjaśnia a zarazem nakierowywuje na ciekawe hipotezy. Byłam pewna, że wyjdzie  coś związanego ze śmiercią bliźniaczki. Ale nic tu nie jest oczywiste, jak się później okazuje.. Autorka tak prowadzi wątek kryminalny, że coś podanego prawie na tacy myli totalnie czytelnika. 

Ja jestem jak zawsze pod wrażeniem twórczości Magdaleny Zimniak. Gdyż miałam juz kontakt z jej powieściami. Co najciekawsze poznałam jej książki,  dzięki jednej z moich pierwszych współprac. 

Książki autorki są zawsze pisane lekkim językiem oczywiście z klimatem tajemniczości i psychoanalizą bohaterów tak więc powodują lekkie ciarki na skórze.  Dosłownie.  I w przypadku Ostatniego Upadku też tak jest. Dlatego też ten tytuł przeczytałam dosłownie w trzy wieczory.  Bo nie można się od opisanej  historii oderwać. 

Gdyż dostajemy tu świetne poprowadzoną historię,  która może się wydarzyć w obecnym świecie. Poza tym emocje bohaterów oraz kolejne twisty nie dają o sobie zapomnieć.  I czytelnik chce poznać prawdę czyli dowiedzieć się kogo stać na takie czyny oraz dlaczego to zrobił.  Takiego kryminału to już dawno nie czytałam. 

Polecam serdecznie na wakacyjne wieczory. Ostrzegam przepadniecie na kilka dobrych godzin lub dni. 

W moje ocenie w skali od 1 do 6 Ostatni upadek Magdaleny Zimniak dostaje 5.

Za nietypową historię, wyraziste postacie i za te wszystkie emocje, które towarzyszą przy lekturze.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater.pl. 







niedziela, 5 lipca 2026

Paradoks miłości czyli Cisza między nami

 


Wybieranie książek w ciemno to już u mnie norma. W ten sposób w ramach współpracy trafiłam na coś nieoczywistego.  Bo pozycję z gatunku obyczajowego, który jakiś czas temu mnie zmęczył.  Jak widzieliście ostatnio czytałam głównie kryminały różnego rodzaju.  Do czasu….

Cisza między nami Katarzyny Fiołek trafiła do mnie gdyż w pewnym momencie chciałam dać sobie szanse na coś innego i nowego. Wcześniejszych książek pisarki nie znałam.  I trafiłam jak śliwka w kompot cierpko słodki z odrobiną cynamonu.  

Dlaczego? Co takiego jest w przedostatniej książce pisarki, że nie można się oderwać? Czym urzeka czytelnika seria Druga Połowa?

Alicja główna postać powieści pani Fiołek to kobieta po różnych przejściach, która wraca z dalekiej Italii do Polski. Szuka swojego nowego miejsca niedaleko rodzinnego Wyszogrodu. A także możliwości pogodzenia się z rodziną. Nawet nie wie, jak los ją w tą stronę popchnie. 

Bartek to drugi ważny bohater, który także ma wiele za uszami. Samotny dziwak z wyboru, który był znanym reżyserem ale z wielu ważnych powodów wycofał się z wielkomiejskiego życia. Ciekawe dlaczego?

Tych dwoje wiele łączy i dzieli, ale w obliczu pewnego kryzysu wszystko jest możliwe. Czy nie ma przeszkód w tym, że przeciwności charakterologiczne pogodzi  jednak przyjaźń a może i miłość? Czy jest szansa na lepsze życie po wielu perturbacjach?

Katarzyna Fiołek opisując tę historie z dwóch punktów widzenia przedstawia czytelnikowi emocje jakie towarzyszą bohaterom przy pewnych sytuacjach. I robi to bardzo plastycznie a zarazem bardzo wnikliwie. W Ciszy między nami nie da się przejść obojętnie nad opisami uczuć Alicji i Bartka, zwłaszcza nad porównaniami filmowymi i literackimi. Och to była uczta i dla filmoholika  jak i książkoholika. 

Można się przy tej książce i wzruszyć i pośmiać ( uwielbiam autorki poczucie humoru) a także zastanowić nad własnym życiem i zachowaniem w konkretnych sytuacjach. 

Bo czy umiemy odnaleźć się w przypadku  ciężkiej choroby osoby bliskiej? Czy wiedzielibyśmy co robić w sytuacjach kryzysowych? A tutaj właśnie poznajemy troski i obawy tak bardzo ludzkie, które opisane tak lekkim stylem wydają się proste. A przecież takie wcale nie są. 

Do tego wszystkiego dochodzą także opisy pięknej i tajemniczej Puszczy Kampinoskiej, która przyciąga bohaterów do siebie. Do jej dzikości i samotności….

Cisza między nami to pierwsza część z serii Druga Połowa, którą pochłania się dość szybko. Ja ją sobie trochę dozowałam, bo polubiłam styl autorki. Nie jest to książka, o której się szybko zapomni. O nie. I cieszę sie, że czeka już na mnie druga część z tegoż cyklu. Ciekawa jestem co tym razem mnie tam zaskoczy. 

Powieść Katarzyny Fiołek w skali od 1 do 6 oceniam na dobre 5. Za niebanalną historie, genialny klimat oraz styl. 

Polecam serdecznie na letnie wieczory

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater.pl