czwartek, 3 września 2026

Anielska cierpliwość w Puknij się w aureolę



Pierwszy tydzień urlopu umilały mi czas dwie książki. Jedną z nich był debiut Moniki Tarwid o jakże wymownym tytule czyli PUKNIJ SIĘ W AUREOLĘ.

Jest to niezwykle anielsko ujęta historia o trojgu ludzi, którzy próbują sobie ułożyć na nowo życie. Ale czy na pewno sami? A co by było gdyby to aniołowie strzegli tego co się dzieje w naszym życiu? Gdyby to właśnie oni byliby władni kierować naszym losem?

Bo tak właśnie dzieje się w tej powieści. Dosłownie. 

Maja, Kostek i Jarek to głównie bohaterowie tego romantycznego galimatiasu. Maja to nauczycielka, która kocha góry i kłopoty.  Jarek to policjant, który w ramach małego pouczenia ma mieć Majkę jako partnerkę na pewnym balu. A Kostek to tajemniczy facet po przejściach. 
 
Który z nich zawładnie sercem dziewczyny? Co się musi stać aby ułożyło się to tak jak pewni aniołowie sobie umyślili? Czy na pewno ich moc zadziała tak jak trzeba? 

Puknij się w Aureolę Moniki Tarwid to bardzo ciepła a zarazem dowcipna powieść o miłości, przyjaźni i rodzinie. A także o drugich szansach. 

Ciekawe ujęcie losów bohaterów daje czytelnikowi wiele do myślenia. Bo czyż czasem nie czujemy się tak jakby ktoś nad nami czuwał. Ale tak realnie, a nie duchowo. A do tego jeszcze lekki styl autorki dodaje książce uroku i charakteru. Dlatego wcale się nie dziwię, że rekomendacje na okładce napisał sam Aleksander Rogoziński.   

Puknij się w Aureolę polecam na chandrę, wakacje i wszelkie smutki. Gdyż ja wiele razy nad nią uśmiałam się do łez. 

Ciekawa jestem czym następnym razem zaskoczy czytelników pisarka. 



 


niedziela, 23 sierpnia 2026

Szekspir Pod Gwiazdami czyli teatralny odlot




W ostatnią środę odbył się finalny spektakl  nowoczesnego wydarzenia jakim jest Szekspir Pod Gwiazdami.  Od 11 lipca aż do 19 sierpnia można było oglądać przepiękne przedstawienie, jakim jest Sen nocy letniej wspomnianego dramaturga, w letnich okolicznościach przyrody czyli w Ogrodach Zamku Królewskiego w Warszawie.  Co to były za wrażenia....  i jakie piękne emocje. A co na to wpłynęło?

Sen nocy letniej to według współczesnych czasów komedia  romantyczna z lekko abstrakcyjnym wydźwiękiem.... 
Opowiada o nietypowych perypetiach ateńskich kochanków, których miłosnym życiem bawi się sam król elfów Oberon rękami wiernego elfa Puka. A także o różnorakich waśniach pomiędzy władcami  elfów oraz o prostych ludziach, którzy w noc świętojańska trafiają do magicznego lasu. I w tym właśnie miejscu zaczyna się niezły galimatias, który pokazuje że miłość jest ślepa a uczucia bohaterów są bardzo kapryśne. 

Dla porządku główne postacie to: Hipolita i Tezeusz, Hermia i Lizander, Demetriusz i Helena, no i oczywiście Oberon z Tytanią.  

Sen nocy letniej w ramach projektu Szekspir Pod Gwiazdami to uczta dla każdego widza teatralnego. Niesamowita oprawa, świetna gra aktorska oraz eteryczna muzyka zrobiły niesamowity klimat. 

Anna Dereszowska w roli Tytani oraz Anna Smolowik jako Helena no i oczywiście Grzegorz Małecki jako Oberon mnie osobiście bardzo miło zaskoczyli, gdyż tę część obsady znam głównie z filmów i seriali. Jak to młodzież mówi powymiatali.  
Mniej znani Bartosz Bielenia czyli elf Puk oraz Julia Totoszko czyli Hermia też zostaną przez widzów zapamiętani gdyż świetnie pokazali kunszt aktorski jak i wokalny. 

Ach przecież zapomniałam o fantastycznych strojach, które pięknie się prezentowały w prostej dynamicznej scenografii.

Charakteru tej nowoczesnej adaptacji Snu Nocy Letniej Williama Szekspira dodawały  także wstawki z różnych współczesnych filmów jak np. SHREKA. Także każdy mógł się w tej niezwykłej historii odnaleźć oraz uśmiać do łez. Dosłownie.

Ja do tej pory jestem pod dużym wrażeniem spektaklu pod gwiazdami i mam rychłą nadzieje, że w następnym roku widzowie będą mogli równie dobrze się bawić na kolejnych przedstawieniach z tej serii. A z tego co wyczytałam można się  ich spodziewać . 




sobota, 22 sierpnia 2026

WŁAŚNIE ŻE TAK


Są takie książki, do których chętnie się wraca.  Jest to tak zwane zjawisko guilty pleasure, które jest coraz częstszym wyrażeniem używanym przez młodsze pokolenia.  

Do takich pozycji można spokojnie dopisać powieści Katarzyny Grocholi z cyklu Żaby i anioły.  Czyli także ostatnią z tej serii pt. Właśnie że tak.  Nigdy w życiu 20 lat później.  

Dlaczego? Co w niej jest takiego, że nie można rozstać się z historią ukochanych bohaterów? Co się może jeszcze wydarzyć w ich życiu? Lub kto lub co może ich jeszcze zaskoczyć?

W WŁAŚNIE ŻE TAK poznajemy 20 lat starszych  Judytę i Adama i ich wszelkie bolączki.  Po wielu perypetiach zawodowych związanych z szeroko pojętą działalnością internetową zakładają swój niezbyt oczywisty biznes czyli Biuro matrymonialne. 

Bo kto w obecnych czasach korzysta z takiego rodzaju działalności ?  I czy będą klienci? Jak to będzie szlo? Co z tego wyniknie? I czy naprawdę córki muszą w pewnym stopniu popełniać błędy matek? 

Do tego wszystkiego dochodzi wątek dorosłej już Tosi, która ma różnorakie problemy. Czy matczyne serce to wytrzyma?  Czy Judyta da sobie z tym radę? Czy będzie umiała wesprzeć córkę w kryzysowej sytuacji? Kto pomoże Tosi w odbudowaniu życia?

Historia pani Grocholi otula słowem i czynami bliskich Judyty i Adama. Porusza ważny temat jakim jest poszukiwanie drugiej połówki. I pokazuje jak to jest trudne w obecnych czasach. Bo mimo wielu poszukiwań nie tak łatwo poznać swojego człowieka. 

Oczywiście w Właśnie że tak poznajemy dalsze losy przyjaciółki Judyty: Uli i jej męża oraz matki głównej bohaterki, na które zawsze można liczyć. W ten sposób autorka zaznacza jak ważne są relacje rodzinne i przyjacielskie.

Książkę pani Grocholi czytałam w trudnym momencie tego roku, dlatego też trochę trwało jej przeczytanie. Dzięki tej powieści wróciłam na dobre tory bo była pewnego rodzaju poduszką, która otulała dobrym słowem. 

Mam nadzieje, że ekranizacja będzie równie dobra jak książka. Choć po ostatnich informacjach śmiem wątpić. 

Właśnie że tak polecam na wszelkie smutki i rozczarowania. 










wtorek, 4 sierpnia 2026

Kuszenie ostatniego Jagiellona czyli 50 twarzy Augusta

 



Czy wiecie co może się wydarzyć gdy dwie młode energetyczne osoby podczas pandemii zaczynają bawić się w hipnozę? Zwłaszcza gdy jedna z nich już wcześniej próbowała co nieco pozmieniać tym niezwykłym sposobem. 

W najnowszej książce pt; Kuszenie ostatniego Jagiellona czyli 50 twarzy Augusta Joanny Kupniewskiej bohaterki Zosia i Mania tym razem same chcą zrobić seans aby wrócić do tego co Zosia zaczęła w Jagiellońskim Krakowie? Czy to się im uda? I jakie będą tego skutki?

Tyle, że tym razem do Polski w XVI wieku a dokładnie do Krakowa trafia Mania studentka psychologi czyli teoretycznie mniej zaznajomiona z historią. Ale czy na pewno?

Przybiera ona postać Doroty jednej z dam dworu Bony Sforzy, co powoduje wiele zabawnych sytuacji. Ale i także bardzo ważnych dla przyszłych losów kraju. Pomna tego co już wcześniej Zosia zrobiła stara się nakierować królową na dobre tory. A do tego stara się doprowadzić Elżbietę Habsburżankę do zdrowia, aby ta mogła powić dziecko Augusta. 

Czy to się uda? Jakie sposoby zostaną użyte aby mogło przyjść dziecko Jagiellonów? Jakie jeszcze sprawy wyjdą na jaw? I jak to wpłynie na dalsze losy historii?

Kuszenie ostatniego Jagiellona czyli 50 twarzy Augusta to solidna dawka wiedzy historycznej podana w bardzo przyjemny sposób. Opisana lekkim językiem wprowadza czytelnika  do dawnej epoki, gdzie rody szlacheckie knują, kombinują oraz przekupują. Autorka bardzo barwnie pokazuje świat w jakim kiedyś się żyło. Poza tym sfabuloryzowane losy królowej Bony, jej córki Anny Jagiellonki oraz Elżbiety Habsburżanki oraz nieokrzesanego króla Augusta dodają  charakteru tej nietypowej historii. Czasem chciałoby się poznać kim naprawdę byli i czym się naprawdę interesowali. 

A sama końcówka książki po prostu wymiata…. 

Fakt faktem główna bohaterka czasem jest lekko irytująca  ze swoim niezwykłym zachowaniem a dokładnie mówiąc okrzykiem matko Polko! Ale to nic w porównaniu z tym, jak wprowadza dietę dla królowej oraz jej synowej. Oj dzieje się tu bardzo dużo. Głównie pozytywnego ale nie zawsze. 

Pewnie zapytacie czy konieczna jest znajomość pierwszego tomu czyli Dwóch twarzy królowej pani Kupniewskiej. Niekoniecznie, gdyż w pierwszym rozdziale Kuszenia autorka umiejętnie wyjaśnia po co to wszystko się dzieje. Ale ja fanka polskiej epoki królewskiej  chętnie przeczytam poprzednią część. Choćby ze względu genialne poczucie humoru oraz niezwykłą fabułę. 

Ta seria książek Joanny Kupniewskiej to rewelacyjne ujęcie polskiej historii na wesoło i z lekkim dystansem. 

Polecam na poprawienie humoru oraz wakacyjne wieczory. 

W skali od 1 do 6 oceniam na 5. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater.pl 


wtorek, 21 lipca 2026

Ostatni upadek?

 


Są takie książki, które same się czytają.  Do nich zaliczają się między innymi powieści Magdaleny Zimniak. 

Co takiego w nich jest intrygującego? Czym tym razem autorka zaskoczy czytelnika? Kolejnym zawiłym portretem psychologicznym postaci? Bo z tego jest głównie znana pisarka. 

A może zupelnie czymś innym?

Ostatni upadek Magdaleny Zimniak to poniekąd kolejny tom z serii gdzie występują siostry Brzozowskie oraz Krystyna Farkas ze swoją młodą ekipą.  Warto zaznaczyć, że autorka w przedmowie sama o tym przypomina. I daje odbiorcy wybór w jakiej kolejności pozna tę historię.  

Tak jak pisałam w ostatniej powieści Zimniak poznajemy dalsze losy jednej z sióstr Brzozowskich.  Odkrywa ona w sobie to, że nie jest do końca sobą ze względu na problemy zdrowotne. Porzuca dotychczasowe życie znanej pisarki wraca do swojego panieńskiego nazwiska i wyjeżdża z rodzinnego miasta. I ślad wkrótce po niej znika. 

I tu wkracza ze śledztwem Krystyna Farkas, która po kilku dniach dostaje sprawę samobójstwa. Ale czy na pewno to jest takie proste? Zwłaszcza, że rodzina i przyjaciółka twierdzą, że to nie możliwe w przypadku ofiary.  Bo miała dla kogo żyć.  Czyli córeczki, która także zaginęła.  Policja w związku z tym włącza Childalert. Bo możliwe jest porwanie dziecka. 

Co za tym wszystkim się kryje? Komu zależy na dziecku? Jakie tajemnice wyjdą na jaw? Co jeszcze się wydarzy?

Sylwia Zimniak tworzy ciekawe portrety postaci, wyjaśnia powoli możliwe powody działań niektórych z nich i cały czas umiejętnie kluczy między wątkami.  Aż do kolejnego twista, który pozostawia czytelnika w niemym zaskoczeniu.  

Akcja książki jest dość  szybka i płynna a historia wręcz niemożliwa. Ale czy na pewno?  Przedstawiona z kilku perspektyw trochę wyjaśnia a czasem i nie....

 Ileż tu się dzieje zwłaszcza w drugiej połowie powieści Ostatni upadek. Początek wiele wyjaśnia a zarazem nakierowywuje na ciekawe hipotezy. Byłam pewna, że wyjdzie  coś związanego ze śmiercią bliźniaczki. Ale nic tu nie jest oczywiste, jak się później okazuje.. Autorka tak prowadzi wątek kryminalny, że coś podanego prawie na tacy myli totalnie czytelnika. 

Ja jestem jak zawsze pod wrażeniem twórczości Magdaleny Zimniak. Gdyż miałam juz kontakt z jej powieściami. Co najciekawsze poznałam jej książki,  dzięki jednej z moich pierwszych współprac. 

Książki autorki są zawsze pisane lekkim językiem oczywiście z klimatem tajemniczości i psychoanalizą bohaterów tak więc powodują lekkie ciarki na skórze.  Dosłownie.  I w przypadku Ostatniego Upadku też tak jest. Dlatego też ten tytuł przeczytałam dosłownie w trzy wieczory.  Bo nie można się od opisanej  historii oderwać. 

Gdyż dostajemy tu świetne poprowadzoną historię,  która może się wydarzyć w obecnym świecie. Poza tym emocje bohaterów oraz kolejne twisty nie dają o sobie zapomnieć.  I czytelnik chce poznać prawdę czyli dowiedzieć się kogo stać na takie czyny oraz dlaczego to zrobił.  Takiego kryminału to już dawno nie czytałam. 

Polecam serdecznie na wakacyjne wieczory. Ostrzegam przepadniecie na kilka dobrych godzin lub dni. 

W moje ocenie w skali od 1 do 6 Ostatni upadek Magdaleny Zimniak dostaje 5.

Za nietypową historię, wyraziste postacie i za te wszystkie emocje, które towarzyszą przy lekturze.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater.pl. 







niedziela, 5 lipca 2026

Paradoks miłości czyli Cisza między nami

 


Wybieranie książek w ciemno to już u mnie norma. W ten sposób w ramach współpracy trafiłam na coś nieoczywistego.  Bo pozycję z gatunku obyczajowego, który jakiś czas temu mnie zmęczył.  Jak widzieliście ostatnio czytałam głównie kryminały różnego rodzaju.  Do czasu….

Cisza między nami Katarzyny Fiołek trafiła do mnie gdyż w pewnym momencie chciałam dać sobie szanse na coś innego i nowego. Wcześniejszych książek pisarki nie znałam.  I trafiłam jak śliwka w kompot cierpko słodki z odrobiną cynamonu.  

Dlaczego? Co takiego jest w przedostatniej książce pisarki, że nie można się oderwać? Czym urzeka czytelnika seria Druga Połowa?

Alicja główna postać powieści pani Fiołek to kobieta po różnych przejściach, która wraca z dalekiej Italii do Polski. Szuka swojego nowego miejsca niedaleko rodzinnego Wyszogrodu. A także możliwości pogodzenia się z rodziną. Nawet nie wie, jak los ją w tą stronę popchnie. 

Bartek to drugi ważny bohater, który także ma wiele za uszami. Samotny dziwak z wyboru, który był znanym reżyserem ale z wielu ważnych powodów wycofał się z wielkomiejskiego życia. Ciekawe dlaczego?

Tych dwoje wiele łączy i dzieli, ale w obliczu pewnego kryzysu wszystko jest możliwe. Czy nie ma przeszkód w tym, że przeciwności charakterologiczne pogodzi  jednak przyjaźń a może i miłość? Czy jest szansa na lepsze życie po wielu perturbacjach?

Katarzyna Fiołek opisując tę historie z dwóch punktów widzenia przedstawia czytelnikowi emocje jakie towarzyszą bohaterom przy pewnych sytuacjach. I robi to bardzo plastycznie a zarazem bardzo wnikliwie. W Ciszy między nami nie da się przejść obojętnie nad opisami uczuć Alicji i Bartka, zwłaszcza nad porównaniami filmowymi i literackimi. Och to była uczta i dla filmoholika  jak i książkoholika. 

Można się przy tej książce i wzruszyć i pośmiać ( uwielbiam autorki poczucie humoru) a także zastanowić nad własnym życiem i zachowaniem w konkretnych sytuacjach. 

Bo czy umiemy odnaleźć się w przypadku  ciężkiej choroby osoby bliskiej? Czy wiedzielibyśmy co robić w sytuacjach kryzysowych? A tutaj właśnie poznajemy troski i obawy tak bardzo ludzkie, które opisane tak lekkim stylem wydają się proste. A przecież takie wcale nie są. 

Do tego wszystkiego dochodzą także opisy pięknej i tajemniczej Puszczy Kampinoskiej, która przyciąga bohaterów do siebie. Do jej dzikości i samotności….

Cisza między nami to pierwsza część z serii Druga Połowa, którą pochłania się dość szybko. Ja ją sobie trochę dozowałam, bo polubiłam styl autorki. Nie jest to książka, o której się szybko zapomni. O nie. I cieszę sie, że czeka już na mnie druga część z tegoż cyklu. Ciekawa jestem co tym razem mnie tam zaskoczy. 

Powieść Katarzyny Fiołek w skali od 1 do 6 oceniam na dobre 5. Za niebanalną historie, genialny klimat oraz styl. 

Polecam serdecznie na letnie wieczory

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater.pl




niedziela, 21 czerwca 2026

ZBRODNIA, KTÓREJ NIE BYŁO?


Jeśli lubicie nieoczywiste zagadki kryminalne to zapraszam do lektury najnowszej książki Katarzyny Gacek z serii Jaśminowy Dwór pt. Zbrodnia, której nie było.  

 Dlaczego? Co jest w niej wyjątkowego? 

Gabriela główna bohaterka w wyniku nieszczęśliwego wypadku traci swoją lekarkę a zarazem dobrą koleżankę. Nie daje jej ta śmierć spokoju, dlatego też zaczyna na własną rękę małe śledztwo. Bo czy to możliwe, że pewien tytuł z czytelniczego klubu natchnął kogoś do zbrodni. Jesli tak to dlaczego i kogo? Oraz jak to udowodnić?

Z czasem do tego przedsięwzięcia dołącza  przyjaciółka Małgosia oraz Leon, dawny partner z czasów policji. Równocześnie sam prowadzi nietypową sprawę. Dodatkowo pomiędzy tajemniczymi sprawami poznajemy kolejne perturbacje małomiasteczkowe i hotelarskie, i oczywiście rodzinne głównej postaci.

Poza tym myśli Gabrieli powoli zajmuje tajemniczy gość pensjonatu i przede wszystkim ciąża. Ma w związku z tym pewne obawy, czy słuszne?

Katarzyna Gacek wije sieć zagadek pomiędzy wieloma wątkami tak, że czytelnik nie może się oderwać od nałęczowskiej historii. Bowiem wątki kryminalne jak i obyczajowe są sprytnie wplecione i ciekawie przedstawione. A jeśli choć trochę się zna topografie Nałęczowa to jest jeszcze fajniej. 

Zbrodnia, której nie było udowadnia, że polskie cosy crime ma się bardzo dobrze na naszym rynku wydawniczym. Bo jest tu stos zagadek, świetny wątek obyczajowy i genialne poczucie humoru. Oraz żadnych krwawych momentów. Wyraziste postacie takie jak Gabriela oraz  jej matka i babka a także i Aldona  a do tego ogólna małomiasteczkowość tworzą bardzo ciekawy klimat całej powieści. I te niespodziewane twisty. Czytelnik mając już  pomysł, kto może być tym złym, nagle dostaje obuchem bo okazuje się coś zupełnie innego. No naprawdę…..

Miałam wielką frajdę z czytania tej pozycji bo mogłam wsiąknąć w historie stworzoną przez Katarzynę Gacek i zapomnieć o rzeczywistości a do tego trochę się pośmiać. A było mi to bardzo potrzebne. I czekam już z utęsknieniem na kolejny tom z serii Jaśminowy Dwór. 

Polecam serdecznie na wakacyjne wieczory i nie tylko.