środa, 29 kwietnia 2026

JAK ZAWSZE czyli teatralna adaptacja ksiqżki Zygmunta Miłoszewskiego




Do tej pory na podstawie książek w Polsce  powstawały  głównie filmy i seriale . Jeszcze nigdy nie było adaptacji powieści w teatrze aż do ostatnich kilku lat. Jako wierna fanka tego przybytku kultury odkryłam z radością  premierę teatralnej wersji znanej książki  w repertuarze Teatru Komedia  i nie mogłam tej okazji przepuścić .  Zwłaszcza na podstawie powieści  swego czasu ulubionego pisarza czyli Zygmunta Miłoszewskiego. 

Jeśli pamiętacie autor napisał  serię  kryminałów z prokuratorem Szackim, po czym zaskoczył swoich czytelników komedią pt. JAK ZAWSZE. 
I właśnie na jej podstawie powstała sztuka, której adaptacje napisała żona autora Marta Miłoszewska.  

Jak zawsze to komedia obyczajowo-historyczna, której głównie bohaterowie Ludwik i Grażyna w wyniku okrągłej rocznicy pierwszego razu, przeżywają nieoczekiwaną podróż w czasie. I budzą sie w innej pozornie znanej rzeczywistości. 

Czy skorzystają z tej okazji? Czy zaczną wszystko od nowa? Co się w związku z tym stanie? W jakich czasach się pojawią? Co ich zaskoczy? Jakie tajemnice wyjdą na jaw? 

JAK ZAWSZE  to także komedia sytuacyjna, na której ubawi sie każdy:  starszy i młodszy. Choć na widowni większość ludzi była  w wieku moich rodziców czyli 70 plus.  

Ja się ubawiłam do łez,  gdyż historia niebanalna połączona ze świetną grą aktorską Tomasza Dedka oraz Katarzyny Żak a także Filipa Kosiora (tak tego lektora) i Heleny Rząsy stała się niezwykłą petardą humoru i emocji. I to jakich. Bo można się tu uśmiać i troche wzruszyć I mocno zdziwić.  Czasem jest nawet bardzo nostalgicznie. 

Bardzo ucieszył mnie  także fakt, że niezwykle śmieszne oryginalne dialogi oraz przemyślenia z powieści Miloszewskiego  pozostały w wersji teatralnej.  Bo to one nadają tej sztuce  największy charakter. Do tego bardzo sprytnie  pokazano i zagrano starsze i młodsze wersje głównych bohaterów. Nawet jeśli nie znacie książki szybko się połapiecie o co tu chodzi. 

Polecam serdecznie i zapraszam na świetną zabawę z historią rodziny oraz Warszawy. 






poniedziałek, 27 kwietnia 2026

My jesteśmy Łowiskami


Zapraszam Was do świata, gdzie klątwa ma wpływ na życie mieszkańców Łowisk czyli na recenzję kolejnej a zarazem ostatniej części tej  serii pt. POTĘPIENI Anny Kasiuk. 

Po 19 latach  od narodzin dziecka Majka i Robert  żyją razem a zarazem osobno. Bo każde z nich w swoisty sposób nadal przeżywa śmierć Pawła.  A do tego czują sie coraz bardziej uwięzieni w rodzinnym domu. Poza tym Jagoda jest jeszcze bardziej związana z rodzinnym domem, bowiem jest po rodzicach  bardziej wrażliwa pod kątem dziwnych przeczuć. Tak więc wyczuwa wszelkie dziwne zmiany, jakie zachodzą w Szczytnie. 

Czy rodzinie uda się uporać z życiem, po wyprowadzce córki z domu? Jak to na nich wpłynie? Czy uda im się z tej stagnacji wyjść? A jeśli tak to w jaki sposób? Czy  potrafią żyć normalnie pomimo, że są  naznaczeni klątwą? Co z tego wyniknie? I jakie jeszcze tajemnice wyjdą na wierzch? 

Potępieni Anny Kasiuk to obraz rodziny wykluczonej przez małą społeczność , która mimo wszystko szanuje ich pracę. To także studium kobiety z traumą, z którą nie może sobie poradzić pomimo wielu prób. Bohaterowie są bardziej ludzcy i przeżywają różne problemy, ale najważniejszy nadal nad nimi wisi. Czy zostanie w końcu rozwikłany?

Historia Ławczuków i Łowisk w pierwszej połowie snuje się, lecz już w drugiej przyśpiesza i rozwiązuje pewne niedomówienia. Ale czy wszystkie?
 
Powieść  Potępieni jest jak zawsze opisana pięknym plastycznym językiem. I utrzymana jest w ciężkim, dusznym klimacie, tak że można się bać.

A zakończenie wprost zaskakuje….. i pozostawia czytelnika w zadziwieniu.
Spodziewałam się zupełnie czegoś innego…..

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Rebelrose. 







niedziela, 19 kwietnia 2026

Drugie życie Elizy



Jakiś miesiąc temu odkryłam, że Greta Drawska pisze nie tylko kryminały ale i fantastyczne książki obyczajowe. Podobno Drugie Życie Elizy miało być odskocznią od zwykle pisanych powieści autorki, a stało się pierwszym tomem niezwykłej serii Mapy Czasu. 

Główna bohaterka Eliza Angielczyk budzi się w pałacu w Szlachcinie tyle, że w zupełnie innych czasach niż sama pochodzi. Odkrywa, że jest damą do towarzystwa baronowej von Rose, która w tajemniczych okolicznościach traci życie i piękną kolię. Wina spada na początku na Elizę, która dostaje propozycje od komisarza Lindego, że albo zostanie skazana albo pomoże w śledztwie. A do tego wszystkiego może być guwernantką. 

Ale jakim cudem pojawiła się w XIX wieku? Co takiego się wydarzyło, ze prowadzi prywatne śledztwo w epoce, kiedy kobiety nie mają żadnych praw i głosu? Co jeszcze ją tu zaskoczy? Los, przeznaczenie a może coś jeszcze większego?

Greta Drawska tka niezwykłą historie, gdzie zacierają się czasy i losy bohaterów. I robi to tak sprytnie, że nie można oderwać się od książki. Dosłownie. Przy okazji świetnie pokazuje różnice pomiędzy epokami ale nie ludźmi. Bardzo plastycznie porównuje a zarazem wskazuje podobieństwa pomiędzy nimi. 

Czy Elizie uda się wrócić do XXI wieku? Co będzie musiała zrobić, aby tam trafić?

Drugie życie Elizy pani Drawskiej to mieszanina kilku gatunków kryminału, powieści historycznej jak i obyczajowej a zarazem fantastycznej. I nie, nie jest to w żaden sposób przesadzone. Wszystko jest ułożone w miarę logiczną całość a do tego miejscami jest bardzo zabawne. Pomaga w tym lekki i rytmiczny styl autorki. Poza tym opowieść jest na tyle płynna, że tłumaczenie jeszcze jeden rozdział totalnie nie działa. I połyka się tę książkę w całości. 

A w wersji audio, pomaga w tym skutecznie Róża Cieślińska-Dziekiewicz, której słuchałam przez niecałe trzy dni, co rzadko mi się zdarza. 

Polecam serdecznie 












poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer


Z wielką ciekawością zajrzałam do najnowszej książki Sylwii Markiewicz pt. Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer. 
Jest to bowiem historia niebanalna pokazująca wiele masek członków rodziny jak i ludzi showbiznesu. 

Czemu? O co tu chodzi? W jakich okolicznościach można sprawdzić jacy ludzie są naprawdę ? Kim jest Ludwika Mayer?

Główna Bohaterka „Siedmiu mężczyzn…” to aktorka minionych lat z bogatą biografią zarówno filmową jak i miłosną, która będąc bliską śmierci stara się zapewnić odpowiedni byt dla niepełnosprawnej córki.  
W związku z rychłym kresem swoich dni zwołuje całą rodzinę, żeby mogli się wykazać aby móc zdobyć niemały spadek po Ludwice. To oczywiście wywołuje wszelakiego rodzaju emocje jak i działania co po niektórych członków rodziny. Dzięki temu czytelnik poznaje motywy kolejnych postaci. I przy okazji barwną a zarazem lekko tajemniczą historię aktorki. Bo czyż to możliwe, aby wielu mężczyzn z jej życia tak po prostu zniknęło….

Autorka powoli snuje opowieść o historiach miłosnych Ludwiki Mayer, które wyjaśniają wiele ale czy wszystko. 

Co się stało z mężami bohaterki? Czy to możliwe, że tak nagle poumierali? A może ktoś im pomógł? I dlaczego? 

Sylwia Markiewicz w bardzo pokrętny sposób tworzy główny wątek, przy okazji pokazując blaski i cienie showbiznesu w dawnych jak i współczesnych czasach. I gdy czytelnik naprowadzony na pewne rzeczy domyśla się kto mógł coś tu napsuć , doprowadza do takich splot twistów, że pozostaje w pełnym zadziwieniu mając pod nosem odpowiedź. 
Buduje w Siedmiu Mężczyznach i siedmiu filiżankach Ludwiki Mayer intrygę tak jak w prawdziwym kryminale. Czy w ten sposób nakierowuje odbiorcę na to, ze zmieni gatunek swoich powieści. Bo jeśli tak, to jestem za, bo zostałam totalnie wkręcona. I będę czekać na tą zmianę. A sama końcówka po prostu wymiata. 

Zaintrygowani? Jeśli tak to bardzo polecam powieść Sylwii Markiewicz. Nietuzinkową, niezapomnianą po prostu rewelacyjną. Trochę inną niż poprzednie książki autorki, ale jak odświeżającą. 
Gdyż dostaniecie tajemnice rodzinne jak i niezłą intrygę z bardzo barwnymi postaciami. I bardzo ciekawymi portretami psychologicznymi jedynymi stałymi u tej pisarki.
Poza tym można się tu i wzruszyć jak i trochę pośmiać. 

Nie trzeba nosić żałoby na smutno, mogą wspominać te dobre, wesołe rzeczy, a było ich mnóstwo.”

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Pascal.