środa, 18 marca 2026

Szeptanka



 

 

Pomiędzy współpracami wysłuchałam audiobooka w wykonaniu Olgi Bończyk z nadzieją na możliwość przeczytania kolejnej części. Spędziłam z nim raptem 3 dni. Ale jakie emocjonujące i odprężające. 

Szeptanka Karoliny Głogowskiej to moja druga książka autorki. Pierwsza była mocnym thrillerem społecznym,  natomiast ta jest zupełnie czymś innym….

Hela i Matylda w wyniku pewnych wydarzeń w szkole wyjeżdżają w rodzinne strony matki. 
Hela traktuje ten wyjazd jako karę, za to że została wyrzucona z liceum. Dlatego też nie ułatwia matce życia, które także nie jest usłane różami. Jednak gdy nastolatka poznaje dość nietypowe babcie w Kociewiu  oraz Celinę coś się w niej zmienia. Mimo, że wciąż  jest posądzana za wszelkie rzeczy, które dzieją się w starym domu. Zaprzyjaźnia się z sąsiadem Bubą, który pokazuje jej zupełnie inne życie. Spokojne, wiejskie bez jakichkolwiek technologicznych przeszkadzaczy. 

„Nie rozumiem, dlaczego 15-letni chłopak, zamiast znaleźć mnie na Insta albo fejsie, stosuje średniowieczne metody komunikacji.”

Jedyne co ją trapi to dziwne sny i rzeczy związane z babcinym domem. Oraz tęsknota za ojcem, do którego bardzo chce pojechać na koniec europy. 

Co takiego musi się wydarzyć, aby pewne niewypowiedziane tajemnice rodzinne wyszły na jaw? Dlaczego tak trudno jest rozmawiać o przeszłości i czemu Hela zachowuje się dość dziwnie? Z czym są związane jej ataki? I kim jest Buba?

Szeptanka to  obraz rodziny, w której to kobiety wiodą prym. A także w której nic nie jest proste. 
Zagmatwane stosunki rodzinne, niewypowiedziane tajemnice oraz lekkie napięcie trzymające do końca książki powodują u czytelnika niemożność oderwania się od intrygującej historii. Można tu się i wzruszyć, troszkę pośmiać a nawet trochę pobać. Gdyż pomiędzy wierszami można także poznać różne wiejskie zabobony z okolic kujawsko-pomorskich. 

Lekki styl powieści Karoliny Głogowskiej opowiedzianej z dwóch perspektyw wciąga na maksa. Fajnie jest poznać myśli matki i córki dotyczące konkretnych spraw. A w przypadku świetnej interpretacji Olgi Bończyk tym bardziej nie można się  oderwać od audiobooka. 

Czy czujecie się zaintrygowani? Jeśli tak to zapraszam do lektury Szeptanki Karoliny Głogowskiej. 

Ja bardzo i dlatego ciekawa jestem co tym razem będzie się dziać w kolejnej części serii Kociewie. 













wtorek, 17 marca 2026

Jagoda


I

Jagoda Anny Kasiuk to kolejna część serii Łowisk, w której spotykamy stałych bohaterów czyli Majkę, Pawła, Roberta oraz Ewę. 

Majka po przeprowadzce na Mazury zaczyna nowy etap życia, w którym pierwsze skrzypce gra Paweł wraz z bratem oraz praca czyli wymarzony gabinet psychologiczny. Do pewnego momentu, gdyż przypomina o sobie zjawa Matylda z ważnego powodu. Chce bowiem dopełnienia klątwy, która ciąży na rodzinie Ławczuków. Pełne jej znaczenie zna tylko Paweł choć nie przyznaje się do tego Majce. Nie chce wystraszyć dziewczyny rewelacjami, które wyczytał w  rodzinnych zapiskach. Zwłaszcza gdy okazuje sie, że dziewczyna jest w ciąży z jednym z braci. 

Kto jest ojcem dziecka? Jak ta historia sie skończy? Czy faktycznie klątwa rodzinna się dopełni? I w jaki sposób?

Jagoda Anny Kasiuk to totalnie emocjonalna huśtawka, która trzyma w lekkim napięciu do końca. Jest to kołowrotek pełen nastrojów, prawie jak ciąża dziewczyny, który nie daje o sobie zapomnieć. Bo mamy tu i rozterki miłosne jak i przeklętą historię rodziny.  

Majka bowiem miota się tu strasznie, bo nie wie kogo kocha bardziej. Czy Pawła wiecznie tajemniczego choć dającego ukojenie, a może Roberta, który daje pewność i bezpieczeństwo oraz co najważniejsze przewidywalność. Jedyną dla niej stałą jest nowo otwarty gabinet oraz przyjaźń Ewy. To daje jej poczucie bezpieczeństwa i sprawczości. Do pewnego momentu…..

„Nie wydaje ci się, że trudniej jest stawić czoło życiu bez kochanej osoby?”

Ciekawe jest to, kto tak naprawdę jest tu ofiarą piętna ? Czy to na pewno jest Paweł a może jednak pokazująca się coraz częściej zjawa Matyldy?

Cała ta niesamowita historia opisana została przez autorkę jak zawsze niezwykle plastycznie oraz mistycznie. Czuć tu klimat Mazur i Łowisk i trochę tego czegoś co zauroczyło wszystkich bohaterów. Spokój, ciszę  a może coś jeszcze. 

Ja mimo wielu zawirowań miałam dużą przyjemność z poznawania dalszych losów bohaterów. I ciekawa jestem czym jeszcze doświadczy ich pisarka. 

Zapraszam do świata niby współczesnego ale jednak pełnego rodzinnych wspomnień i dziwnych niewytłumaczalnych doświadczeń.


Za egzemplarz recenzencki  oraz cierpliwość bardzo dziękuję Wydawnictwu Rebel Rose.









sobota, 28 lutego 2026

Mroki Łowisk



Z seriami jest taki problem, że gdy dane części są wydawane w dużych odstępach czasu, to zapomina się o wydarzeniach z poprzedniego tomu. Ja tak właśnie niestety miałam z thrillerową serią Anny Kasiuk. Dlatego też wróciłam do drugiego tytułu aby móc czytać po latach kolejny tom czyli Mroki Łowisk. Jakie to było odkrywcze i odświeżające. Czemu? Co takiego mnie tu zaczarowało?

Mroki łowisk to dość tajemniczy i osobliwy dalszy ciąg losów Majki i Pawła. Główna bohaterka po wielu tygodniach znajomości z Ławczukiem powoli dojrzewa do poważnych zmian. Jest to dla niej trudne, gdyż swoje ledwo ułożone życie chce zmienić pod wpływem miłości.  Bowiem  w wyniku zaproszenia do wspólnego zamieszkania ma zamiar przeprowadzić się do rodzinnego domu ukochanego czyli tajemniczych Łowisk. Dla każdego z jej otoczenia jest to działanie naturalne i w związku z tym nie robią problemów co zaskakuje dziewczynę. A Robert, brat jej chłopaka też tę decyzje popiera i pomaga w przeprowadzce z Warszawy na Mazury. Czy on tu ma coś więcej do powiedzenia?

Wszystko jest dobrze dopóki nie pojawia się po raz kolejny wątek rodzinnej klątwy, która ma duży wpływ na życie młodych zakochanych. Zwłaszcza na Pawła.  Majka powoli poznaje zalety i wady życia z nim, a w tym wszystkim przeszkadza jej pewna  uporczywa Matylda. Niby nie jest człowiekiem ale w jakiś niezrozumiały sposób stara się kierować młodym mężczyzną…

O co tu dokładnie chodzi? Co mówi dokładnie rodzinna klątwa i z czym dokładnie jest związana? Czy da się to racjonalnie wyjaśnić? Czemu tak mocno wpływa na jednego z braci? Co tu jest jawą a co snem? Co jeszcze mocno dotknie rozchybotaną Majkę? 

Anna Kasiuk w swojej powieści czaruje czytelnika pięknymi opisami Mazur i samych Łowisk jak i emocjonalnymi rozterkami głównych postaci. Tak prowadzi wątek Majki, że mimo że bohaterka jest czasem irytująca to i tak czytelnik jej bardzo kibicuje i współczuje. Bo cały czas jest doświadczana przez dziwny los. A może zjawę? 

Autorka dodatkowo bardzo ciepło przedstawia przyjaźń miedzy Majką i Ewą a także pewne męskie zafascynowanie. Miedzy wierszami zadaje podstawowe pytanie : czym jest miłość? Troską, uzależnieniem, bezpieczeństwem a może pewną fantazją?

Wszyscy bohaterowie serii Łowisk  wykreowani przez pisarkę to pełnokrwiści i mocno zagubieni ludzie w nowej nie do końca zrozumiałej rzeczywistości. Czy w zwiazku z tym odnajdą siebie na nowo? Poza tym autorka tak zawiła zagadkę klątwy, że trudno się oderwać od książki. Choć czasem potrzebna jest przerwa w lekturze, zwłaszcza po przejmujących scenach np. po stracie pewnej ukochanej osoby…. Brawo dla Ani Kasiuk za delikatny styl, którym tak potrafi dotknąć wrażliwy temat, że czytelnika zapiera dech w piersiach.  Dosłownie.

Tak, tak bo jest w tej powieści tajemniczo, mroczno a zarazem bardzo wzruszająco. Ja się w pewnym momencie spłakałam. Przy pierwszym czytaniu nie reagowałam aż tak. To drugie  było mi naprawdę bardzo potrzebne oraz odkrywcze. W sensie powiązanych ze sobą wątków jakas tajemniczą nitką  przeznaczenia....

Zatem serdecznie zapraszam do lektury 


sobota, 14 lutego 2026

Znajdziesz mnie wśród chmur



Czasem jest tak, że książki mnie same znajdują. Tak też się stało z moją pierwszą książką od Ilony Ciepał-Jaranowskiej, bo w styczniu na jednej z grup literackich na fejsbuku było spotkanie z autorką i jej twórczością. Wszystko dlatego, że pisarka tak interesująco i ciepło opowiadała o swoich historiach, że nie mogłam się im oprzeć. 

Oczywiście na legalu ściągnęłam na Legimi Znajdziesz mnie wśród chmur i totalnie wsiąkłam. Co takiego ciekawego jest w tym tytule? Co mnie w nim poruszyło? 

Historia niby jakich wiele bo niedoszła panna młoda traci narzeczonego w katastrofie lotniczej. Nie może odnaleźć się w tym życiu bez Marcina, czyli pustego oraz niewyobrażalnego do funkcjonowania. 
Na szczęście ma wsparcie w siostrze, która pomaga jej dosłownie we wszystkim.  Do czasu….

Ale jak długo tak można funkcjonować? Co wpłynie na Joannę aby wyjść z kokonu cierpienia? Czy to możliwe, aby móc żyć dalej po takiej stracie? I kto oprócz niej jeszcze mocniej cierpi po śmierci jej Marcina? 

Ilona Ciepiał-Jaranowska w swoim niedawnym debiucie opisuje krok po krok żałobę głównej bohaterki. A także to, co pomaga Joannie walczyć ze swymi emocjami. Jest to sztuka a dokładnie malowanie obrazów. Dzięki temu wyrzuca swoje frustracje i smutki, które powoli uchodzą z jej zbolałej duszy. Z wielkim trudem wraca do pracy, w której czekają na nią różne wyzwania. I dobra dusza Jola, której też w życiu nie jest łatwo. Dzięki pewnemu braterstwu serc dziewczyny zaprzyjaźniają się i zaczynają na nowo układać sobie życie. 

Co z tego wyniknie? Jakie marzenia zostaną spełnione przez przypadek? 

Znajdziesz mnie wśród chmur to naładowana wszelkimi emocjami historia, od której ciężko się oderwać mimo trudnego tematu, śmierci bliskiej osoby. Ale wcale nie czuje się totalnie przeczołgana przez autorkę, bo książka pani Ilony Ciepał-Jaranowskiej mimo wszystko otula jak ciepły kocyk , gdyż daje nadzieje na lepsze jutro. 
Bardzo podobał mi się tu także temat przyjaźni miedzy Joanną i Jolą, a także inne damsko-męskie wątki. Tu nikt nie jest idealny, bo każdy bohater ma już swoją niełatwą historie.  Tak jak każdy z nas. 
A wszystko to jest napisane tak lekkim stylem, że nie sposób oderwać się od książki. Ostrzegam! 

Polecam serdecznie











 

poniedziałek, 9 lutego 2026

Adela


 

Współprace są o tyle fajne, że jest spora szansa wybrać tytuł, który faktycznie mam zamiar przeczytać. 

Tak też było z najnowszą książką Ewy Popławskiej pt. Adela. Z opisu wynikało, że to będzie typowy romans, jednakże znając trochę twórczość autorki, wiedziałam, że to będzie coś więcej. 

Moje pierwsze wrażenie było lekko sceptyczne. Tymczasem dostałam zawadiacką obyczajówkę z czasów międzywojennych. Z Tajemniczym mężczyzną, kobietą po przejściach i Wolnym Miastem Gdańsk. I wieloma niewiadomymi… do czasu. 

Tak więc w książce pani Popławskiej poznajemy bardzo nietuzinkowych bohaterów.
Szykownego Adama z nieznaną złodziejską przeszłością oraz zbyt grzeczną Adelę, która dla dobrostanu rodziny zrobi wszystko… 
 
Co ich połączy? Jakim kosztem? Czy z tej znajomości wyjdzie coś dobrego? Czy czysty układ miedzy nimi przerodzi się w coś więcej? Kto komu bardziej pomoże? Jakie tajemnice kryje w sobie Adam? Jak na tym wszystkim wyjdzie Adela?

Życie zbyt często każe nam łykać gorzkie pigułki. Warto przynajmniej od czasu do czasu posypywać je cukrem.”

W powieści „Adela” czytelnik oprócz głównego wątku poznaje także bardzo wnikliwie atmosferę międzywojennego Gdańska, i odczuwa razem z bohaterami wszechogarniającą biedę wynikająca z kryzysu gospodarczego w kraju. Brawa dla autorki za tak przejmującą i emocjonalną charakterystykę bohaterów. Oraz piękne choć czasem mroczne opisy Wolnego Miasta.  Akcja książki rozwija się z początku wolno, po czym nagle nabiera sporego tempa. Zwłaszcza w przypadku wątku pana Jabłońskiego. Czasem miałam wrażenie, że ważniejszą postacią jest Adam a nie tytułowa Adela. Co najciekawsze narracja jest tu dwutorowa. Po pierwsze z punktu jej widzenia, i po drugie z punktu widzenia mężczyzny. Dzięki temu wytrawny odbiorca poznaje powody działań wszystkich postaci Ewy Popławskiej.

Dobrych ludzi spotyka wszystko, co złe.” 

W tej historii czytelnik widzi, co najważniejsze sporą przemianę głównej bohaterki z bardzo grzecznej i łatwowiernej kobiety w pewną siebie oraz asertywną osobę. 
Adela uczy się bowiem na swoich błędach, że nie można być zbyt pobłażliwym dla ludzi, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Czyż nie?

Jestem pod dużym wrażeniem najnowszej historii pisarki, pod kątem zarówno fabuły, jak i co raz lepszego stylu. Wszystko jest spójne, pełne emocji i niezwykłej przenikliwości. Do tego jest tak lekko napisana, że czyta się Adelę wyjątkowo szybko. 
A zakończenie pozostawia w zadziwieniu… 

Gorąco polecam.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Pascal.








sobota, 31 stycznia 2026

Wicked zaczarowany musical



Jeśli obserwujecie mój blog i stronę, to pewnie już wiecie, że jednym  z moich ulubionych gatunków teatralnych jest musical. Jest to miłość dojrzewająca ze mną od lat dzieciństwa, kiedy to odkryłam dzięki Mamie legendarną Deszczową Piosenkę, Czarnoksiężnika z krainy Oz i wiele innych klasyków. Idąc dalej,  oglądałam i nadal to robię także filmy taneczne typu Dirty Dancing czy Zatańcz ze mną. 

Idąc tym tropem nie mogłam ominąć kolejnego musicalu, wystawianego przez Teatr Muzyczny Roma, który jest swoistego rodzaju prequelem historii o czarnoksiężniku oraz innych bohaterach czyli Wicked S. Schwartza.

Jak się okazuje to przedstawienie powstało na podstawie powieści pt. Wicked. Życie i czasy Złej czarownicy autorstwa Gregorego Maguir’a.  

I faktycznie tak jest, gdyż poznajemy wielowarstwową historię i ten czas, kiedy to przyszła Zła czarownica z Zachodu czyli Elfaba zaczyna studiować na Uniwersytecie Shiz. Tym samym widz dowiaduje się dlaczego stała się to złą we wspomnianej bajce i skąd wzięły sie takie postacie jak Lew, Strach na wróble czy Blaszany Drwal. I kim był Czarodziej? 

Czyż to nie jest niesamowite wrócić do korzeni bajki? Tym samym poznać tajemnice,  które  wyjdą na jaw? Czemu traktowano Elfi inaczej? O co chodzi z Galindą? I od kogo Dorotka dostała błyszczące pantofelki?

W tym niespotykanym czarodziejskim prequelu oczywiście jest mowa o walce dobra ze złem, a także o niezwykłej przyjaźni między dziewczętami. Polska wersja jest także dostosowana w pewien sposób do naszych realiów, ciekawe czy wyczujecie te słowne smaczki? 

Ja jestem oczarowana rozmachem tego projektu muzycznego pod każdym względem. Muzycznym, aktorskim, scenograficznym i efektownym. Oraz fabularnym. Poczułam się jak dziecko bo poczułam magię….. bo dopelniły to efekty takie jak w kinie. Dosłownie. 

Wykonania Natalii Piotrowskiej-Paciorek, Anny Federowicz, Janka Traczyka oraz Tomasza Steciuka pozostawiły mnie na długo w zachwycie. Nic dziwnego, gdyż sam Schwartz miał wpływ na wybór głównych bohaterów Wicked w Romie. 

Polecam serdecznie dla małych i dużych dzieci. 


 







sobota, 24 stycznia 2026

Przejmująca Tajemnica Bibliotekarki



Jestem jedną z niewielu osób, która nie przepada za typowymi romansami. Dlatego też omijam wszelkie możliwe tego typu  historie okraszone słodkimi okładkami. Jednak są takie pisarki, które potrafią otulić moją rogatą duszę nietuzinkowymi opowieściami o zwykłych ludziach doświadczonych przez los. W nich wątek miłosny jest miłym i pozytywnym dodatkiem, który jest iskierką nadziei na lepsze jutro. Taką pozycją był Sekret Bibliotekarki Wioletty Piaseckiej ponad rok temu, który doczekał się dzięki czytelniczkom drugiej części. (Byłam jedną z nich.) 

Tajemnica bibliotekarki pani Piaseckiej to ciąg dalszy losów głównej bohaterki Dagmary Brewki, która pomimo wyjścia z nałogu nadal napotyka na różnorakie problemy. Zresztą wychodzenie z alkoholizmu nie jest wcale takie łatwe, co widać po jej zachowaniu i emocjach im towarzyszących. Nie ułatwia jej też fakt pojawienia się byłej dziewczyny Michała, która bardzo chce zaznaczyć, że nadal jest zainteresowana policjantem a w związku z tym miesza w ich znajomości.

Co z tego wyniknie? Jak dużo kłopotów może doświadczyć osoba po trudnych przejściach? Czy to się kiedyś skończy? Czemu tak trudna jest dla Dagmary rozmowa z ukochanym? Z czym to się wiążę? Jakie sekrety wyjdą na jaw?

W Tajemnicy Bibliotekarki Wioletta Piasecka porusza ważne tematy oraz opisuje bardzo wnikliwie cechy charakterystyczne dla człowieka z zespołem DDA. Podkreśla, że dla ludzi wychodzących z nałogu bardzo jest ważne wsparcie zarówno w terapeutach jak i w rodzinie. Tego drugiego Dagmara nie ma, za to wspierają ją współpracownicy, Michał oraz niezastąpiony Bartek, który pomógł jej w leczeniu. 
Oprócz tego w głównym wątku Dagmary i Michała autorka zaznacza jak ważna jest rozmowa oraz mówienie prawdy o elementarnych sprawach. To jest bardzo dziwne ale i prawdziwe w obecnych czasach, że nadal mamy problemy z komunikacją.
Ale faktycznie tak jest. Zarówno w powieści jak  i w życiu codziennym. 

Historia Dagmary i Michała  okraszona jest pięknymi opisami Fromborka i życia w małej społeczności. Aż chce się tam od razu pojechać i pochodzić po mieście szlakami głównych bohaterów. 
Dodatkowo autorka tak emocjonalnie opisuje losy bohaterów, że trudno się nie wzruszyć. Pewnie nie uwierzycie, ale nawet ja miałam łzy w oczach z kilka razy. Wyjątkowo bardzo uczuciowo podeszłam do tej opowieści zupełnie jak nie ja. Może dlatego, że został poruszony wątek drugiej szansy oraz odrodzenia. Bo czasem chciałoby się coś zmienić w życiu….

Tak trudna historia zawarta w Tajemnicy Bibliotekarki Wioletty Piaseckiej zapełniona emocjami i zimowymi opisami Fromborka wyjątkowo przemawia do czytelnika bo otula jak ciepły płaszcz. Brawa dla autorki za wyjątkowe i przejmujące wrażenia z każdej strony książki. 
 
Kontynuacja cyklu o  Dagmarze Brewce jest równie dobra jak i pierwsza część o Bibliotekarce dlatego gorąco zachęcam do przeczytania. 
Lub do wysłuchania audiobooka w brawurowym wykonaniu Klaudii Bełcik.