Zapraszam Was do świata, gdzie klątwa ma wpływ na życie mieszkańców Łowisk czyli na recenzję kolejnej a zarazem ostatniej części tej serii pt. POTĘPIENI Anny Kasiuk.
Po 19 latach od narodzin dziecka Majka i Robert żyją razem a zarazem osobno. Bo każde z nich w swoisty sposób nadal przeżywa śmierć Pawła. A do tego czują sie coraz bardziej uwięzieni w rodzinnym domu. Poza tym Jagoda jest jeszcze bardziej związana z rodzinnym domem, bowiem jest po rodzicach bardziej wrażliwa pod kątem dziwnych przeczuć. Tak więc wyczuwa wszelkie dziwne zmiany, jakie zachodzą w Szczytnie.
Czy rodzinie uda się uporać z życiem, po wyprowadzce córki z domu? Jak to na nich wpłynie? Czy uda im się z tej stagnacji wyjść? A jeśli tak to w jaki sposób? Czy potrafią żyć normalnie pomimo, że są naznaczeni klątwą? Co z tego wyniknie? I jakie jeszcze tajemnice wyjdą na wierzch?
Potępieni Anny Kasiuk to obraz rodziny wykluczonej przez małą społeczność , która mimo wszystko szanuje ich pracę. To także studium kobiety z traumą, z którą nie może sobie poradzić pomimo wielu prób. Bohaterowie są bardziej ludzcy i przeżywają różne problemy, ale najważniejszy nadal nad nimi wisi. Czy zostanie w końcu rozwikłany?
Historia Ławczuków i Łowisk w pierwszej połowie snuje się, lecz już w drugiej przyśpiesza i rozwiązuje pewne niedomówienia. Ale czy wszystkie?
Powieść Potępieni jest jak zawsze opisana pięknym plastycznym językiem. I utrzymana jest w ciężkim, dusznym klimacie, tak że można się bać.
A zakończenie wprost zaskakuje….. i pozostawia czytelnika w zadziwieniu.
Spodziewałam się zupełnie czegoś innego…..
Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Rebelrose.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz