Współprace są o tyle fajne, że jest spora szansa wybrać tytuł, który faktycznie mam zamiar przeczytać.
Tak też było z najnowszą książką Ewy Popławskiej pt. Adela. Z opisu wynikało, że to będzie typowy romans, jednakże znając trochę twórczość autorki, wiedziałam, że to będzie coś więcej.
Moje pierwsze wrażenie było lekko sceptyczne. Tymczasem dostałam zawadiacką obyczajówkę z czasów międzywojennych. Z Tajemniczym mężczyzną, kobietą po przejściach i Wolnym Miastem Gdańsk. I wieloma niewiadomymi… do czasu.
Tak więc w książce pani Popławskiej poznajemy bardzo nietuzinkowych bohaterów.
Szykownego Adama z nieznaną złodziejską przeszłością oraz zbyt grzeczną Adelę, która dla dobrostanu rodziny zrobi wszystko…
Co ich połączy? Jakim kosztem? Czy z tej znajomości wyjdzie coś dobrego? Czy czysty układ miedzy nimi przerodzi się w coś więcej? Kto komu bardziej pomoże? Jakie tajemnice kryje w sobie Adam? Jak na tym wszystkim wyjdzie Adela?
„Życie zbyt często każe nam łykać gorzkie pigułki. Warto przynajmniej od czasu do czasu posypywać je cukrem.”
W powieści „Adela” czytelnik oprócz głównego wątku poznaje także bardzo wnikliwie atmosferę międzywojennego Gdańska, i odczuwa razem z bohaterami wszechogarniającą biedę wynikająca z kryzysu gospodarczego w kraju. Brawa dla autorki za tak przejmującą i emocjonalną charakterystykę bohaterów. Oraz piękne choć czasem mroczne opisy Wolnego Miasta. Akcja książki rozwija się z początku wolno, po czym nagle nabiera sporego tempa. Zwłaszcza w przypadku wątku pana Jabłońskiego. Czasem miałam wrażenie, że ważniejszą postacią jest Adam a nie tytułowa Adela. Co najciekawsze narracja jest tu dwutorowa. Po pierwsze z punktu jej widzenia, i po drugie z punktu widzenia mężczyzny. Dzięki temu wytrawny odbiorca poznaje powody działań wszystkich postaci Ewy Popławskiej.
„Dobrych ludzi spotyka wszystko, co złe.”
W tej historii czytelnik widzi, co najważniejsze sporą przemianę głównej bohaterki z bardzo grzecznej i łatwowiernej kobiety w pewną siebie oraz asertywną osobę.
Adela uczy się bowiem na swoich błędach, że nie można być zbyt pobłażliwym dla ludzi, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Czyż nie?
Jestem pod dużym wrażeniem najnowszej historii pisarki, pod kątem zarówno fabuły, jak i co raz lepszego stylu. Wszystko jest spójne, pełne emocji i niezwykłej przenikliwości. Do tego jest tak lekko napisana, że czyta się Adelę wyjątkowo szybko.
A zakończenie pozostawia w zadziwieniu…
Gorąco polecam.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Pascal.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz